Zaloguj się |  nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Cios w rutynę

Z Anią Brachaczek, wokalistką zespołu Biff, rozmawiają Magda Wichrowska i Szymon Gumienik z internetowego miesięcznika Musli Magazine.

 

Spacer z osiołkiem

Turystykę miejską można uprawiać na wiele sposobów – i wszyscy, którzy są jej miłośnikami, zgodzą się z nami. - artykuł Artura Dobiegały reprezentującego Stowarzyszenie Hanza Team

Nie zmienia to jednak faktu, iż lwia większość turystów w pełni zdaje się na tradycyjnych przewodników, bądź tradycyjny przewodnik. Zwiedza miasto bądź to z książeczką w dłoni, bądź pod okiem znawców materii. Oczywiście nic w tym złego, co nie znaczy wcale, że nie można inaczej. Może nawet lepiej. Oto główny powód, dla którego do życia powołaliśmy nasze Stowarzyszenie. Mianowicie – chęć „otwarcia głów”, zarówno turystom, jak i mieszkańcom. Otwarcia na inne miasto.. Nawet, jeśli miasto to odwiedzali wcześniej dwa, trzy, czy pięć razy, z nami mogą mieć pewność, że takiego Torunia nie widzieli. Pomysłów na popularyzację wiedzy o historii Torunia mamy wiele, pozwolimy sobie jednak na to, by w tym krótkim tekście przytoczyć ledwie dwa.

Ideą podstawową - i niejako trzonem naszej koncepcji - jest zastąpienie tradycyjnych spacerów po ulicach miasta grami fabularnymi. W naszych szeregach znajdziecie zarówno czynnych przewodników po Toruniu, jak i świeżo upieczonych absolwentów historii, nierzadko – ze specjalizacją nauczycielską. Zdobyte doświadczenia przewodnickie, jak i wiedza nabyta podczas praktyk nauczycielskich, tylko utwierdzają w przekonaniu, iż wykład jest najmniej efektywną metodą przekazywania wiedzy. A jak zapewne wiecie, spacery z przewodnikiem są (niestety) często... wykładami. My staramy się pójść o krok dalej. Rzec by można – oddać w służbę miastu i jego historii innowacyjne metody nauczania. Każda gra jest lekcją terenową, każda gra posiada element rywalizacji – czy to grupowej, czy indywidualnej. Każda gra jest formułą w pełni aktywizującą wszystkich uczestników „spaceru”. To chyba całkiem istotne, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że większość gości odwiedzających Toruń, to młodzież szkolna. Kwestia motywu przewodniego, realiów, w których osadzamy zabawę, jest oczywiście otwarta. Ze zrozumiałych względów to średniowiecze stanowi w Toruniu epokę najbardziej eksploatowaną pod względem turystycznym, stąd też z przyjemnością opowiemy wam historię uczucia, które połączyło córkę burmistrza i rycerza krzyżackiego. Nie znaczy to jednak, że z nie poznacie z nami mrocznych zakamarków prowincjonalnego w istocie, fortecznego, przygranicznego Torunia drugiej połowy XIX w. Jeśli bliższe są Wam lata międzywojnia – proponujemy rozpracować siatkę niemieckich szpiegów, działających przy Konsulacie Generalnym Republiki Weimarskiej. Miłośników II wojny światowej z pewnością ucieszy fakt, iż w Toruniu nadal można trochę pokonspirować.

Innym pomysłem na aktywizację – tym razem szerszych rzesz odbiorców – jest wdrażana właśnie koncepcja albumu starych toruńskich fotografii. Jest to pomysł o tyle, naszym zdaniem, zasługujący na uwagę, iż obok waloru czysto edukacyjnego niesie ze sobą wartości nieco mniej namacalne. Podstawą do wydania publikacji mają się stać fotografie udostępnione przez samych torunian. Zależy nam na tym ,by dziesiątki prywatnych archiwów stały się intelektualna własnością wszystkich ludzi kochających to miasto. Pozwoli to na stworzenie unikatowego portretu miasta. Miasta, które na większości pozyskanych materiałów będzie najwyżej tłem dla znacznie ważniejszych (zdaniem posiadaczy oczywiście) scen z życia rodzinnego. My jednak postaramy się sprawić, by tło to wysunęło się na plan pierwszy. Książka będzie więc owocem pracy nie tych kilkunastu osób zrzeszonych w stowarzyszeniu, a dziesiątek, setek, może nawet tysięcy torunian. To właśnie ów drugi, mniej namacalny walor przedsięwzięcia. Pomyśl – „jak głęboko w tę ziemię wrosły twe korzenie?”. O to chcemy zapytać mieszkańców naszego miasta.

Artur Dobiegała

fot. www.hanzateam.pl/zdjecia/

Share |
Komentarze użytkowników(6)
2010-02-05 14:49:56
Znam historię pewnej kobiety (niestety, nie mogę wchodzić w szczegóły na forum publicznym) która tego typu siadanie okrakiem na tym osiołku zapamięta dobrze do końca życia.

Grzbiet osła jest dość ostry, a wskakiwanie na niego (jak na zdjęciu w artykule) może skończyć się niestety dość boleśnie, a nawet (jak pokazuje pewne zdarzenie) dość tragicznie.
Jan Rochon
napisz wiadomość  zaproś do znajomych (1)  
2010-02-06 03:11:31
Bo to nie jest osiołek tylko pręgierz w kształcie osła. Na nim nie siadało się dla przyjemności. No a że ludzie wskakują na niego chcąc mieć "fajne" zdjęcie i nie myślą o konsekwencjach takiego wyczynu... cóż, życie... bywa bolesne.
Olga Długokęcka
napisz wiadomość  zaproś do znajomych (25)  
2010-02-06 15:08:34
Z tego, co pamiętam przekonanie tego młodego człowieka do tego, by usiadł na osiołku trwało dość długo. Być może przeczuwał, że siedzenie na pręgierzu nie jest nagrodą, za dobre sprawowanie :)
Jacek Kowalski
napisz wiadomość  zaproś do znajomych (11)  
2010-02-09 14:39:45
Czy ktoś z Państwa wie, że w Toruniu znajdują się dwa ogrody zoobotaniczne? Jeden z nich zlokalizowany jest przy ul. Bydgoskiej, co nie stanowi dla nikogo żadnej tajemnicy. Znacznie ciekawszy zakamuflowany został w samym centrum miasta. Idąc ulica Chełmińską w stronę ratusza spotykamy psa Filutka. Co prawda nie macha on ogonem ani nie gryzie, ale stanowi zagrożenie dla mieszkańców, łatwo bowiem można się o niego potknąć i wywrócić. Przed upadkiem nie uchroni nawet oparty o latarnię parasol. Niestety na upadek taki narażona jest także władza, która często przemieszcza się w stronę ratusza. Ale byłby łomot!

Podążając dalej natrafiamy na pomniki dwóch genialnych postaci. Pierwsza, niekwestionowana to oczywiście Mikołaj Kopernik, a druga to osioł. Kogo on symbolizuje nie wiadomo. Może ktoś ma na ten temat przecieki. Zapewniam, że ich ujawnienie nie będzie ścigane przez organy śledcze.

Zostawiamy osła w spokoju i idziemy dalej. Niby klimat ten sam, tropiku nie widać, a już po kilku metrach na ulicy Szerokiej pojawia się słoń, i to z jaką trąbą. Dlaczego w Toruniu? Czyżby władze zmierzały w kierunku Afryki? Chyba tak, bo na ulicy Przedzamcze znajdziemy drugie zwierzę z tego kontynentu – krokodyla. Być może wylazł on z Wisły, obawiając się zarażenia ptasia grypą od „zepsutego” jaja, jeszcze nie tak dawno usytuowanego na Bulwarze Filadelfijskim, albo chce kogoś pożreć. Krokodyl jest jednak łasy na pieniądze i można go przekupić, wrzucając monetę do specjalnie przeznaczonego na ten cel miejsca.

Zatrzymując się na Nowym Rynku nie da się nie zauważyć stojącego wozu. Konie, jak śpiewa Golec uOrkiestra, uciekły po betonie.

Sądząc po tempie stawiania nowych pomników, nijak związanych z miastem, jego historią i tradycją, zachodzi obawa, ze Toruń stanie się… międzykontynentalną wsią.
tekst został zamieszczony na stronie www.jacek-kowalski.eu dnia 16 października 2009 roku
Olga Długokęcka
napisz wiadomość  zaproś do znajomych (25)  
2010-02-09 18:31:55
Panie Jacku, jak sądzę pytanie o to, co symbolizuje osioł jest retoryczne? Bo nie wierzę, że nie zna Pan swojego miasta na tyle, by nie wiedzieć, że jest to symbol średniowiecznego pręgierza...
Jacek Kowalski
napisz wiadomość  zaproś do znajomych (11)  
2010-02-10 13:18:34
Pani Olgo, zgadza się pytanie jest retoryczne, ale wierzę, że "przesłanie" zrozumiałe.
Musisz być zalogowany aby dodać swój komentarz
Polityka prywatności   |   Regulamin   |   Redakcja   |   Kontakt   |   Pobierz   |   Media o nas   |   Nasza galeria