Zaloguj się |  nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Strona głównaPocztaZnajomiorbiForumOgłoszeniaKatalog firmWydarzeniaTwój pomysł dla miasta
Kalendarz aktualności
 <<luty 2012>> 
pońwtośroczwpiąsobnie
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829    
 

2010-07-05 Niespiesznie

Wiktoria, podobnie jak tysiące torunian, korzysta z wolnego i wyjeżdża. Już jutro będzie podziwiać piękne widoki Skandynawii. Dla orbiTorunia zrelacjonowała swój ubiegłoroczny wypad.

Sierpień A.D. 2009 w samo południe (pominę ekspozycję, bo nie wybieramy się na rodzinne nagranie u Strasburgera). Z obydwu stron w niebo strzelają iglaki, prawy but rozpływa się w kontakcie z asfaltem, lewy brodzi w trawie i pobudza do lotu roje komarów - nie ma to jak być ruchomym trójkątem bermudzkim. Zawsze jest tak samo. Najpierw próbujemy „kipsmajlingowo”, potem na kotka ze Shreka. Po godzinie już nie tylko niebo, ale i wszystkie mijające nas samochody wydają się wyprane z koloru. Ale prawdziwy kryzys zacznie się, gdy ktoś wyciągnie pierwszą kanapkę, a KRAKÓW na kartonie wykradzionym z magazynu polomarketu oddali się o kolejnych 500 kilometrów. Flash nadziei wzmocniony błyskiem alufelg. Nasze przeznaczenie z rzadkim wąsem i modelem audi jedzie do Krakowa przez Gdańsk, bo nowoczesny GPS ma w opcjach: „wybierz ciekawą trasę”. My jednak jesteśmy tradycjonalistami.

Zanim wszystko zacznie pachnieć naftaliną, i przejdziemy do trybu wspomnień nad słonecznym dniem spędzonym na przystanku, wygodnie rozpieramy się w fotelach czarnego mercedesa. W środku wita nas Lidka (zaraz po tym, jak Marcinowi udaje się upchnąć nasze plecaki tak, by z instrumentów w bagażniku jeszcze kiedyś popłynął dźwięk). Żadnego drewnianego „small talku” „na dzień dobry”, co jest pozytywnym omenem dla dalszej podróży. Lidka – przez chwilę zastanawiałam się, czy nie zwracać się do Niej per „pani”- zupełnie naturalnie opowiada o przesilonym na koncercie głosie przesilonym głosem, a my, mimo zapiętego pasa, czujemy się niepewnie, bo w myślach pokaz slajdów z rodzimymi artystami. Zmieniamy stację i nastawiamy się na afirmację. Narracja się nie rwie, mimo, że jazda czasem szarpana. Zaczynamy od Bacha. Inspiracja sączy się z radiowej Dwójki - puszczają właśnie audycję o Bachu na Bahamach. Linia dyskursu dalej rysuje się sama. Każdy, kto choć raz słyszał „12 groszy”, wie, czym grozi zapytanie Kazika o to, jak powstają jego teksty. W towarzystwie Lidki i Marcina mój instynkt samozachowawczy jest uśpiony, więc ryzykuję pytanie. Przyjemnie słuchać o potrzebie ekspresji, o domagającej się kształtu sekwencji dźwięków i słów, które dojrzewają latami. Wreszcie o przeróbkach dokonanych w ostatniej chwili, które zmieniają wymowę muzycznej wypowiedzi. Nie mogę przy tej okazji nie zapytać o tren „Ofiarom Hiroszimy” Pendereckiego. Utwór w zamyśle nie był protestem przeciw użyciu broni masowej zagłady, a jako taki otrzymał wyróżnienie UNESCO w Paryżu. Tym samym przeszliśmy do dyskusji na temat istnienia dzieła jako abstraktu, którego konkretyzacja czasami zaskakuje samego autora, i dopiero w nowym kontekście osiąga pełnię. Tak, że chce się krzyknąć: „to jest to”, jak uczynił to Marcin. Ani chwili nie myślę o rozładowanym iPodzie, sytuacji gospodarczej i o wolnej Palestynie. Żadnych fałszywych tonów, dosłownie i w przenośni. Nikt też nie tęskni za minutą niewidzialności.

Dojeżdżamy do Częstochowy (tak naprawdę wcale nie chcieliśmy jechać do Krakowa:). Intuicyjnie wyczuwam, że ani Lidka, ani Marcin nie spełniają mojego rebelianckiego marzenia z liceum o wydzieraniu się w zespole punkowym. Wykluczam też palenie Biblii i rozgrzewanie atmosfery pod tężniami. To koniec wycieczki niespiesznej w muzykę, a dalej w świat. Wreszcie na stacji benzynowej wymieniamy z POSPIESZALSKIMI numery telefonów. I szukamy kolejnego „przypadkowego” stopa. Balaton czeka.

Wiktoria
, czytelniczka portalu orbiToruń

Share |
Komentarze:
Brak komentarzy.
Bądź pierwszy - dodaj swój komentarz
Aby wypowiedzieć się na forum musisz być zalogowany
Polityka prywatności   |   Regulamin   |   Redakcja   |   Kontakt   |   Pobierz   |   Media o nas   |   Nasza galeria