2010-03-25 Klasa kreatywna dla Torunia

Dzisiaj celem Torunia powinno być zatrzymanie w mieście klasy kreatywnej. Ludzie kreatywni decydować będą o przyszłości i stopniu rozwoju naszej cywilizacji... - kolejny felieton Jarrego.

Na polskim tle Toruń jest w tej materii miastem wyjątkowym - nie ma praktycznie w kraju miast tej wielkości, w których byłoby tylu artystów, twórców, animatorów kultury, naukowców. Niestety – ostatnie lata przyniosły odpływ wielu kreatywnych ludzi. Teraz, na fali ożywienia związanego z obroną klubu Enerde, warto zadbać o to by nasza klasa kreatywna nie ubożała, lecz wzmacniała się.

Zamieszanie wokół Enerde pokazało, że ludzie kreatywni są w Toruniu liczącą się grupą. Jak słusznie zauważono na jednym z forów internetowych tylko kreatywni profesjonaliści są w stanie zorganizować ad hoc rzeczową debatę publiczną. A tak stało w ramach BarCampu – debaty o przyszłości kultury Torunia, która miała miejsce w tym tygodniu w CSW. Jej organizatorzy i uczestnicy są częścią klasy kreatywnej, która jest w Toruniu silna, ale uśpiona.

Czym jest klasa kreatywna? Termin ten stworzony przez amerykańskiego naukowca Richarda Floridę robi karierę w świecie. Pokrótce „KK” to warstwa społeczeństwa charakteryzująca się kreatywnością, twórczo wpływająca na rozwój każdej dziedziny życia w jakiej funkcjonuje. A najprościej – to ludzie kreatywni i twórczy. To klasa kluczowa dla rozwoju miast i metropolii. Torunia także. Bo w dzisiejszym świecie nie chodzi o to, by stworzyć w mieście warunki dla 5000 niewykwalifikowanych spawaczy, ale by zamieszkał tu jeden kreatywny wynalazca. On może dać pracę tym 5000 spawaczy wynajdując urządzenia, które oni będą produkować. Bez niego – nie będzie też miejsca dla nich. To oczywiście uproszczenie, ale mniej więcej o to chodzi.

Z Torunia uciekło w ostatnich latach kilka ważnych, kreatywnych postaci. Nie ma mowy o „fali” wyjazdów, ale kilka osobowości straciliśmy. Żeby nie było niedomówień – wyjechali często dlatego, że w mieście rozmiaru Torunia po prostu brakuje sieci pewnych niezbędnych do rozwoju kontaktów lub nie da się zarobić tych pieniędzy co np. w Warszawie. Ale to można zmienić.

Toruń podczas zamieszania wokół Enerde zyskał nową świadomość. Świadomość konieczności zatrzymania tych, którzy jeszcze nie wyjechali. Konieczności zatrzymania klasy kreatywnej. Co ważne – młodzi „gniewni” zrozumieli też, że mogą być tą klasą jeżeli wezmą na siebie część odpowiedzialności za kształt miasta, a władze dostrzegły że ta klasa jest Toruniowi potrzebna. Stąd mądra decyzja o niezamykaniu klubu.

Walka o klasę kreatywną Torunia winna iść dwiema drogami. Pierwsza to inwestowanie w rozwój i tworzenie warunków dla tych którzy już tu pracują, aby właśnie Toruń uznali za swoje miejsce do życia i kreacji. Aby nie chcieli stąd wyjechać do Warszawy, Poznania czy magnetycznego Berlina.  Druga to przekonywanie tych co wyjechali i gdzieś osiedli, a są znani w kraju/świecie ze swojej pracy, aby czasem wracali tu realizować wartościowe działania oraz by nieśli pozytywną promocje miasta w świat. Obie drogi trzeba realizować równolegle. I - podkreślam – nie mylmy klasy kreatywnej z artystami. KK to też informatycy, programiści, wynalazcy, rewolucyjni w swych metodach lekarze, architekci, fizycy, matematycy, inicjatorzy nowych ruchów prospołecznościowych i proekologicznych.

Co do tych którzy wyjechali. Warto wymienić kilka osób, za którymi powinniśmy się rozejrzeć, namówić do współpracy ponownie. Michał Jacaszek [Gdańsk] jest dzisiaj znanym w świecie twórcą muzyki eksperymentalnej, Dawid Marcinkowski znany [W-wa] jest z pierwszego polskiego filmu interaktywnego, poetka Miłka Malzahn tworzy w Białymstoku. Monika Weychert – Waluszko działa kuratorsko w stolicy [ale wróciła by zrobić Lucim]. Nie ma też w Toruniu – trochę z własnego wyboru, trochę nie – Romualda Wiczy Pokojskiego [Gdańsk]. Nie wiemy nawet ilu wartościowych naukowców uciekło do ośrodków na całym świecie. Ale żeby nie przesadzać - są wciąż twórcy Bydgoskiego Przedmieścia, Pracowni Zrównoważonego Rozwoju, Galerii Rusz, kuratorzy CSW, twórczyni i organizatorka Tofifest, DJ’e i muzycy z Enerde, Sofy, jest Hanza Team, Fundacja Platon, Motyka, teatry studenckie, młodzi filmowcy, muzycy. Czy nastolatkowi, którzy ostatnio napisali książkę o toruńskiej Solidarności.

O klasę kreatywną trzeba dbać. Już nie jest tak, że wyłącznie biznesmen zakładając firmę daje miastu zarobić. Dziś jedna kreatywna w sferze nauki i sztuki osoba może nakręcić spiralę zysków. Jeden dobry menager – np. organizator festiwalu zapewnia miastu wymierne pieniądze. Festiwal przynosi promocję liczoną w setkach tysięcy złotych, dotacje przeznaczane na jego organizację napędzają gospodarkę, wpadają do kieszeni miejskich instytucji , hoteli, barów, pubów czy taksówkarzy.

Dbajmy o kreatywnych – oni przyciągną  kolejnych.

Jarek Jarry Jaworski

ilość odsłon podstrony: 2042
Share |
Komentarze:
Marek Abstorski
napisz wiadomość  zaproś do znajomych (3)  
Bardzo celny artykuł. Z tym że po co wymyślać nowe terminy skoro można zastosować stare. Po co jakaś klasa kreatywna skoro można powiedzieć po prostu ELITA. W tym starym, dziś już zapomnianym znaczeniu. Po za tym nie przesadzajmy, ludzie wyjeżdżają z różnych różnistych powodów. I nie koniecznie jest tu winne miasto, mówiąc w pewnym skrócie. A wracając do eNerDe to gdyby nie wybory samorządowe za pół roku to już by klubu nie było hehe :) No i w końcu może się dowiem skąd ta decyzja o likwidacji bo skąd ta odwołująca to już wyżej napisałem :) pozdrawiam
Aby wypowiedzieć się na forum musisz być zalogowany
Rewitalizacja Bydgoszczy - konsultacje z NGO
Bydgoszcz. Szkolenie "Inwentaryzacja i środki trwałe"
Bydgoszcz. Szkolenie "Podstawy VAT w jednostkach sektora finansów publicznych"
Bydgoszcz. Szkolenie „Postępowanie w sprawie usunięcia odpadów z miejsca nieprzeznaczonego do ich składowania lub magazynowania”
Toruń. Szkolenie "Niepełnosprawność intelektualna. Prowadzenie treningów umiejętności społecznych"
Spotkania dla mieszkańców "W zdrowej i czystej atmosferze"