
Ryszard Kapuściński szerszej publiczności jest znany przede wszystkim jako niestrudzony dziennikarz, który docierał do tych zakątków świata, gdzie działo się coś ważnego i o czym trzeba było mówić, jako dziennikarz, który „dał głos ubogim”, nie zaś jako krytyk literatury i sztuki. Dzięki pozycji, która ukazała się w minionym roku O książkach, ludziach i sztuce mamy okazję poznać inną twarz pisarza. Oto dostajemy do ręki zbiór przedmów, recenzji oraz wspomnień o znanych mu ludziach. Jeszcze raz mamy okazję wkroczyć do świata tego wspaniałego pisarza i poznać jego opinię nie tylko o ważnych wydarzeniach - konfliktach, rewolucjach - ale również na temat sztuki i literatury.
Oczywiście w poprzednich książkach autora Wojny futbolowej także pojawiają się fragmenty dotyczące sztuki, ale tym razem jest to motyw przewodni - Kapuściński pisał recenzje prozy i poezji, albumów, wystaw fotograficznych, prac malarskich, a nawet wypowiadał się o filmie, zastrzegając, że krytykiem filmowym się nie czuje i wydaje o nim sądy jedynie z perspektywy widza i reportera. A jednak jego opinie czyta się z ciekawością i poczuciem satysfakcji, że jeszcze coś z dorobku pisarza zostało nam dane.
Mimo wszystko jest to mniej porywająca lektura, niż Cesarz czy Imperium, ponieważ brak w niej ciągłości, a jedynie przechodzimy od jednej recenzji do drugiej, które w obrębie każdego rozdziału ułożone są chronologicznie, i tylko na podstawie ich lektury możemy rekonstruować poglądy autora. Jednak przy niektórych tekstach i tego jesteśmy niemal całkowicie pozbawieni, gdyż są to tylko krótkie opinie przeznaczone na okładki książek, bywa że jednozdaniowe.
Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia ze świetnym pisarstwem, do którego już się przyzwyczailiśmy i które niezmiennie zachwyca. Wiele recenzji staje się pretekstem do szerszych rozważań nad kondycją współczesnego świata i te właśnie momenty odautorskiej analizy są niezaprzeczalnym atutem książki. Kapuściński raz powraca do tematyki funkcjonowania i upadku ZSRR, przypominając, że podobny ustrój nie ma prawa ponownie przydarzyć się Europie, innym zaś razem podnosi problem tych części świata, o których na co dzień nie myślimy, m. in. dlatego, że nie są one związane z naszą tożsamością narodową czy historią, a o których warto wiedzieć, że istnieją i tam również ludzie przeżywają swoje tragedie.
Wiele razy autor z satysfakcją przyjmuje fakt, że ktoś wreszcie w rewelacyjny sposób opisał kraj lub miejsce, o którym w Polsce pisze się mało albo wcale. Uwidacznia się w tych fragmentach owa niezwykła ciekawość świata, która sprawiła, że odbył tak wiele podróży, m. in. po republikach ZSRR czy Afryce lat sześćdziesiątych, oraz rozmawiał z członkami dworu Hajle Sellasje. Refleksje nad cudzą twórczością pozwalają czytelnikowi poznać upodobania samego Kapuścińskiego.
Jest więc też rozdział poświęcony fotografii - pasji reportera, która nie tylko sprawiała mu przyjemność, ale przede wszystkim była narzędziem pracy, pozwalającym na uwiecznienie wiele ważnych wydarzeń. Taka forma przekazu zapewne bardziej przemawia do odbiorcy, niż słowo. Podkreśla to autor przy okazji recenzji albumu 10 lat. Fotografie Gazety Wyborczej, zwracając uwagę na niezaprzeczalny fakt, że zdjęcia, „będąc jednym, skrótowym znakiem, syntetyzującym obrazem graficznym, działa na naszą wyobraźnię i wrażliwość momentalnie, od razu, i przez tę swoją sugestywną natychmiastowość i bezpośredniość opowiada w sekundę zdarzenie, którego relacja w innej formie zajęłaby nam długi czas”.
Albumy i wystawy fotograficzne Kapuściński analizuje i interpretuje w sposób kompetentny, dostrzegając w każdym z nich powód, dla którego warto je przestudiować. Jedną z cech, jakie docenia w omawianych pracach, jest wrażliwość - na piękno, ludzką tragedię, los zwykłego człowieka - bez której nie mogłyby powstać dobre zdjęcia.
Wiele z jego opinii można odczytać jako subtelne wskazówki dla początkującego dziennikarza, gdy pisze o wyróżnikach dobrego reportażu, ale też dla artysty, na przykład, gdy wyraża przekonanie, że fotografia to nie tylko zrobienie jak największej ilości zdjęć, ale przede wszystkim praca, wymagająca skupienia, precyzji, podejmowania właściwych decyzji i dokonywania wielu zabiegów, mających na celu odpowiednie ustawienie parametrów aparatu. Uświadamia nam w ten sposób także, iż pracę fotografa można porównać do pracy malarza, który ostrożnie dobiera barwy, aby uzyskać zadowalający efekt.
Nie dziwi zatem, że i malarstwo jest dla pisarza fascynującą dziedziną sztuki, w której odnajduje interpretację rzeczywistości, podaną w sposób mniej naśladowczy, niż w fotografii, bo obrazy nie są dokładnym odwzorowaniem świata, ale światem przetworzonym w wyobraźni artysty i dopiero wówczas udostępnionym odbiorcy. Opinie Kapuścińskiego o malarstwie, zwracanie uwagi na szczególne wartości prac poszczególnych autorów sprawiają, że czytelnik odczuwa zachętę, aby porzucić lekturę i od razu wybrać się na poszukiwania recenzowanych albumów, aby przekonać się, czy reporter nas nie oszukuje. Bardziej jednak wzbudza w nas nadzieję, że będzie to okazja do fascynującego spotkania ze sztuką.
Wynika stąd kolejny atut książki, w której zebrane recenzje są nie tylko świadectwem przekonań samego autora, ale również zachętą do przeczytania konkretnych dzieł, obejrzenia konkretnych prac wizualnych. Oczywiście, jeśli ich autorem jest postać tak ceniona, z ugruntowaną pozycją wśród współczesnych pisarzy, to jest nam łatwiej zaufać jej przy wyborze lektury.
Pisma rozproszone Kapuścińskiego to dla świadomego odbiorcy przewodnik, który podpowiada, co z ogromu wydawanych i wystawianych prac warto wybrać i przeczytać lub obejrzeć. Jednakże należy zwrócić uwagę na fakt dużo donioślejszy: zebrane teksty reportera prowadzą przez meandry współczesności, tak ze względu na odniesienie do ważnych wydarzeń XX wieku i ich szeroką interpretację, jak i na szczególną właściwość, jaką jest dostrzeganie w Historii zwykłego człowieka. Wszędzie tam, gdzie omawiany przez reportera twórca zwraca uwagę na los jednostki, Kapuściński uznaje to za wartość i wskazuje, że to właśnie potrzebne jest współczesnemu, zabieganemu i uwikłanemu w niezliczone konflikty światu.
Czytelnik zostaje zaangażowany w ten swoisty dialog pomiędzy autorem Cesarza, a innymi autorami, i nie jest rzeczą możliwą, aby w tym dialogu nie uczestniczył. Również dlatego, że styl Kapuścińskiego jest przejrzysty i precyzyjny, co z jednej strony ułatwia odbiór, jednak z drugiej stawia przed nami nowe wymagania - skoro w tak klarowny sposób przekazana zostaje nam pewna wiedza, czy też opinia o świecie, to należy się do niej ustosunkować. Nawet w zdawałoby się tak niepozornym zbiorze tekstów, powstających na przestrzeni kilkudziesięciu lat, Kapuścińskiemu udało się zmusić czytelników do zastanowienia.
Nie omieszkał przy tym wykorzystać pewnej dozy humoru, choć jest to humor subtelny i niepojawiający się zbyt często, ale jednak umilający lekturę, zupełnie jakby autor puszczał do nas oko. Oczywiście brak wyrazistych i zajmujących wiele miejsca elementów humorystycznych nie może stać się zarzutem w stosunku do omawianej książki, ale warto zwrócić uwagę na sam fakt ich występowania, ponieważ dowodzi on, że traktowanie świata i jego historii serio, nie blokuje możliwości podejścia do tematu z dystansem. Humor Kapuścińskiego nie jest abstrakcyjny, lecz odnosi się do codziennych sytuacji, bo przecież to właśnie życie zwykłego człowieka jest centrum zainteresowania reportera, nawet gdy omawia wypadki rangi międzynarodowej lub twórczość innych.
O książkach, ludziach i sztuce to lektura godna polecenia, mimo pewnych jej fragmentów, które zawodzą czytelnika i pozostawiają niedosyt, a więc tych zbyt krótkich i lakonicznych, będących pochwałą danej pozycji, ale niewiele wnoszących do naszej wiedzy o świecie. Przewagę stanowią jednak te, które są bardziej rozbudowane, stąd też zawierają więcej istotnych treści. Natomiast dla wielbicieli prozy Kapuścińskiego książka ta stanie się z całą pewnością lekturą obowiązkową, ponieważ zawiera teksty, które dotąd znajdowały się w rozproszeniu, a dzięki wysiłkowi Bożeny Dudko i Mariusza Zwolińskiego wydane zostały w jednej pozycji. Będzie ona zatem ważnym źródłem informacji o światopoglądzie reportera, ale również swoistym przewodnikiem po literaturze i sztuce, które reporter uznawał za nieodłączną i konieczną część egzystencji.
Judyta Wiśniewska
R. Kapuściński, O książkach, ludziach i sztuce, Warszawa 2009
* Tekst powstał przed publikacją książki Artura Domasłowskiego „Kapuściński no-fiction”, w ramach zajęć ze specjalizacji krytycznoliterackiej realizowanej na filologii polskiej na UMK w Toruniu - link
dodano: 18-03-2010 09:18 Uwielbiam reportaże Kapuścińskiego. Są na prawdę wspaniałe! Polecam też książkę Artura Domosławskiego. Myślę, że może dużo wyjaśnić, wprowadzić w realia PRL szczególnie młodszych czytelników. Bez lustracyjnej gorączki, czarno-białych schematów, ze zrozumieniem. |